KIEDY OBRAZ WIE WCZEŚNIEJ NIŻ TY – jak subtelnie działają malowane wibracją obrazy

  • Post author:
You are currently viewing KIEDY OBRAZ WIE WCZEŚNIEJ NIŻ TY – jak subtelnie działają malowane wibracją obrazy

Otrzymałam wiadomość od kobiety, dla której namalowałam obraz. Powstał on w odpowiedzi na jej energię – był jak echo jej duszy, zapis intencji, na które była gotowa, choć może jeszcze nie do końca świadomie. Gdy go odebrała, była poruszona. Mówiła, że czuje się dobrze, spokojnie. Ale następnego dnia… coś się wydarzyło.

Nie mogła chodzić.

Ból biodra pojawił się nagle. Znikąd. Czuła się jakby coś w niej zostało zablokowane lub – przeciwnie – nagle ruszyło z wielką siłą. Była zaskoczona, zaniepokojona, ale nie połączyła tego z obrazem. W jej filozofii wszystko, co się dzieje, pochodzi z niej samej. To wewnętrzne źródło, głęboka samowiedza, siła samouzdrawiania – to jej fundament.

I to prawda – każdy z nas nosi w sobie zdolność uzdrawiania, transformacji, powrotu do harmonii. Ale czasem ten proces potrzebuje impulsu. Czegoś z zewnątrz, co poruszy wewnętrzne drzwi. Kogoś, kto przyjdzie z odpowiednią wibracją. Obrazu, który przypomni o czymś, co gotowe jest już się ruszyć. Nie po to, by nas uleczyć – ale by aktywować to, co już w nas istnieje. I choć ona tego nie mówi wprost, ja czuję, że ten obraz, który zawisł w jej przestrzeni, stał się właśnie takim katalizatorem – cichym, ale prawdziwym.

Obrazy, które tworzę, nie „atakują” natychmiastową falą energii. One wibrują w rytmie duszy osoby, do której trafiają. Wysyłają impulsy dopiero wtedy, gdy dana osoba jest gotowa – i tylko w takich dawkach, jakie może przyjąć. Nigdy za dużo. Nigdy ponad siły. Nawet jeśli czasem reakcja wydaje się gwałtowna, to w rzeczywistości jest głęboko dostrojona do ciała, emocji i historii danej kobiety.

Ten ból biodra – dla mnie jako twórczyni – był jak pierwsza fala. Poruszenie miejsca, które od dawna prosiło o uwagę. Może to pamięć emocjonalna, może zapis przeszłości, może ruch, który długo czekał, by się wydarzyć. Obraz po prostu wiedział, że to już czas.

Ta kobieta wróciła do siebie. Jak zwykle – wewnętrzną drogą. Ale może właśnie dzięki temu impulsowi mogła pójść o krok dalej. Cicho. Bez teorii. Bez wielkich słów. Tylko z ruchem, który zapoczątkował kolor.

Nie zawsze trzeba wiedzieć, skąd przychodzi uzdrowienie. Czasem wystarczy dać się poprowadzić temu, co czuje więcej niż umysł.

Dodaj komentarz